niedziela, 7 lutego 2010

Dla kogo i dlaczego nie dla mnie? - czyli o trzymaniu norki w domu...


Tak dzisiaj obserwuję małą ('Mała' to oczywiscie pieszczotliwie o Muffince) i widze, ze coś jest dzisiaj nie w humorze, długo spała, nie jest aż tak rozbawiona... Jest luty, a muffina z miotu wiosennego... Chyba nadchodzi pierwsza rujka...
Z czym sie wiaże ruja u fretek to fretkomaniacy wiedzą - pojawia sie charakterystyczny pizmowy zapach... Jak będzie z norką - tego nie wiem... Poczekamy - zobaczymy... Teraz jest neutralna w zapachu, ale wole sie przygotować na niemiłe niespodzianki zapachowe ;-)

Dla kogo norka...

kto zna fretki, wie, że to nie fretka przystosowuje sie do mieszkania, tylko mieszkanie i mieszkańcy do fretki... Niestety z norką jest 100 razy trudniej. Wejdzie wszedzie, wskoczy wszedzie, nie ma dla niej miejsc gdzie nie mogłaby wejśc. olbrzymia sprawnośc, siła i skoczność, do tego pazury przystosowane do wspinaczek 9czy norki chodza w naturze po drzewach? - nie zdziwiłabym sie). Wszedzie, gdzie podejrzewam, ze norka mogłaby wejść, tam z pewnoscią wejdzie. Gorzej, jesli czegos nie przewidzę... Jest to czesto zabawne, ale może byc także niebezpieczne dla zdrowia i życia zwierzatka... Przykład: gotowalam wode w garnku (woda, to zagadnienie na osobnego posta). Garnek nie przykryłam przykrywka i to był mój blad. A generalnie bledem jest gotowanie przy norce, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam... norki kochają wode, zyc bez niej nie mogą... Ja siedzialam wtedy w pokoju i pracowałam, cały czas 'usznie' kontrolujac co mała robi i gdzie biega... Nagle zaniepokoiła mnie przedłużająca się cisza... Wchodze do kuchni - nie ma jej... wołam: 'kici kici' - przychodzi na takie zawołanie, i katem oka zobaczyłam jakies poruszenie. spojrzałam na kuchenkę i o mało nie zemdlałam. moja norka, zwinieta w kłebuszek - gotuje sie w garnku z wodą... Ufff, na szczescie woda nie była gorąca, ale mogła gaz zalac, przy wyskakiwaniu z garnka jak ta 'małpa z kąpieli' z wierszyka Fredry :) Tak więc sie dowiedziałam, ze potrafi wskakiwać na kredens, z kredensu na blat kuchenny, a z blatu juz prosta droga do kuchenki i ryzyka, ze kiedys ugotuje zupe z norki ;-)
Zupa z norki... Hmmmm, od razu sobie wyobraziłam, ile razy zjadłam zupe, gdzie wczesniej kąpała sie norka? Teraz juz we wszystko uwierze ;-)
Ale sa i dobre strony posiadania norki... Przykład: siedze w pokoju i nagle słysze, jak lesa szklanki, kubki, talerze... wpadam do kuchni, a norka wyrzuca wszystkie rzeczy ze zlewu, bo chce w zlewie sie wykąpać... Myślicie, co jest plusem w takim przypadku? ;) nauczyłam sie dbac o czystość!!! Od czasu gdy muffina nauczyla sie wywalac rzeczy ze zlewu, nie zalegaja u mnie brudne naczynia i po prostu zmywam na bieżąco ;-))))
Wiadomo, ze przy fretce, trzeba miec oczy na około głowy... hmm, norka potrafi sie slicznie sama soba zająć. Pod warunkiem, ze ma sie czym zająć... bo jesli nie ma: to oczy, uszy, ręce - wszystkie zmysły trzeba zaangazować, by norke upilnować ;) Zaryzykowałabym stwierdzenie, ze jeden człowiek to za mało, gdybym nie wychowywała jej sama i nie była zadowolona z postępów :) Ale, wierzcie mi, że łatwiej dac sobie rade z siedmioma fretkami na raz, niż z jedną norką... :)
Własnie tak zastanawiamy sie z panią weterynarz, która Mauffinka sie zajmuje, że byc może po pierwszej ruji, skończą jej sie te szczeniackie zachowania - czekam na to jak na najwspanialszy prezent, jednoczesnie wiem, ze będę teskniła za tymi psotami i głupotkami ;-)

Myślę, ze ktoś, kto decyduje sie na norkę, nie może pragnąc założenia rodziny :-) Nikt normalny nie zdecyduje sie na mieszkanie z takim diabłem pod jednym dachem ;-) Ale w życiu jest zawsze szansa, ze trafi swój na swego ;-) Jednak jednego jestem pewna: jesli fretka nie nadaje sie dla dziecka, to przy norce pomnózcie to razy 100 (generalnie w porównywaniu fretka kontra norka, mnozymy wszystko razy sto, na korzyść tej drugiej). Norka nie jest delikatna. A pazury ma jak żylety. Kiedyś sfotografuje moje rece zaraz po zabawie z muffinką... Nie gryzie, tzn. gryzie w zabawie jak szczeniak, czy małe kocię. nie robi tego mocno, czy złośliwie. Czasami w zabawie się zapomni, ale wystarczy powiedzieć: 'nie gryź tak mocno', by przestała... Nie wiem... wmawiam sobie, ze przypadek, ale przypadek, który powtarza się za kazdym razem, staje sie reguła, prawda? a więc rozumie niektóre polecenia, a przynajmniej na to wygląda. Nie, nie, nie, trzymajcie mnie, bo popadnę w egzaltacje :-) to pewnie przypadek, że przestaje gryźć, gdy sie jej zwróci uwage i tyle :)
norki polują... i choc moja fretka tez poluje, to norka robi to razy... No? razy ile? nie bede sie powtarzac ;) Do tego polowanie norki bywa przykre... Szczególnie w nocy (nie polecam spania z norka, ale o tym, tez w kolejnych postach)... Kiedys spałam i nagle poczułam ze cos po mnie przebiegło... Wyrwało mnie to z tego głebokiego snu... Czuję, że coś sie skrada... autentycznie... Czujesz narastające napiecie i te skradające sie kroczki, jakby cos ktos kombinował... Podswiadomie wiesz, ze grozi ci smierc, jesli szybko sie nie obudzisz i nie zmienisz ciągu wydarzeń... ALE SIĘ NIE BUDZISZ!!! Bo to cos zastygło w bezruchu, usypiając tym twoja czujność... I gdy juz masz sie pogrązyć na nowo w błogim snie, coś z olbrzymią siłą skacze ci na twarz, uderza suchym nosem i zwiewa gulgajac, podskakując i robiąc fikołki :)
Niestety norki i fretki lubia sobie upatrzeć ofiare, nad którą się znęcają... Fretki robią to strasznie, norki razy... nie, tym razem, nie razy sto... Tym razem, norka przechodzi samą siebie: próbuje zabić... I tak własnie moja norka próbowała zabic moją mamę... wiem, wiem, to nie smieszne i nie wiem dlaczego sie smieję na wspomnienie tego... Scenartiusz taki sam jak z polowaniem na mnie, ale finał krwawy: jest skok, ale nie ma uderzenia nosem. Jest złapanie za nos i zacisk... Przegladając kilkanascie filmów z ataków norki, zauwazyłam, ze wlasnie czesto atakują nos, gdy chcą zabić... Taki mały przykład:



Mama nie dała sobie rady, musiałam wkroczyć do akcji... Tak więc norka nie jest dla osób, które sie boją: wyczuje to i wykorzysta...
Ah i mogłabym tak długo opisywac, wspominac, przytaczac przykłady, ale w skrócie: żeby udomowic norke, trzeba zdobyc bardzo małego szczeniaczka, by ten proces resocjalizacji zaczął przebiegać jak najwczesniej ;) Trzeba mieć czas, olbrzymią cierpliwość i nie zrażac sie porażkami - norka jest dzikim zwierzęciem i nie jest jej wina, ze te dzikie zachowania wychodzą w trakcie wychowywania. Trzeba zachowywać spokój, nawet gdy ze zlewu wypada porcelana, a w zupie norka zrobiła sobie brodzik. Trzeba znać pojęcie 'extremum' i byc na nie gotowe, ba, przyzwyczaic sie do zdwojonej dawki adrenaliny na codzień ;-) Trzeba byc odpowiedzialnym, ostroznym, włączyc perspektywiczne myslenie, szybko sie uczyć, potrafic się wczuć w małego futrzaka. miec wiarę, optymizm, nadzieje i chwilami dużo naiwności w sobie ;-) Trzeba kochać pomimo wszystko ;-) Najlepiej dobrze zarabiac i pracowac w domu ;-) Spędzac z nią duzo czasu i dużo mówic, głaskac, bawić się. I wszystko to, co wymieniłam razy STO ;-)



Dla kogo więc jest norka? nie dla 99,9 % społeczeństwa ;-) Nie czuje sie wybrana, czuje się oszukana pzez los, bo... bo jest ciężko ;-) I pamiętajcie: biorąc zwierze, na które nie jestescie gotowi, wiekszą krzywde robicie temu zwierzęciu niż sobie, ale przede wszystkim jednak sobie...
Wspierajcie akcje: 'precz futra', przeciwko hodowli zwierząt dla 'mody', ale jesli nie macie stuprocentowej pewności, ze sobie poradzicie - nie bierzcie do domu norki...

3 komentarze:

  1. Jak to się mówi... "jaki sylwester taki cały rok" i chyba w moim przypadku całkowicie się to ukazało. Albo tak po prostu musiało być, choć z trudnością przychodzą mi te słowa. Cóż, pozostaje wierzyć, że ten choć trochę będzie lepszy. Poza tym, życie z norką z tego co przeczytałam musi być miłym, jednakże szaleńczym wyzwaniem :D Dziekuję i pozdrawiam również :)

    OdpowiedzUsuń
  2. witam interesuje mnie jak to jest z zapachem norki czy tak samo intensywnie pachnie jak fretka?? proszę o odpowiedz na karolcia2939@gmail.com :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tego co mi wiadomo norka nie wykazuje zadnych objawów rujki.

    OdpowiedzUsuń